Tętno maksymalne – klucz do treningu z pomiarem tętna

Trening z pulsometrem jest dziś niezwykle powszechny. Urządzenia pomiarowe są relatywnie tanie, a nawet te najtańsze potrafią dokładnie monitorować nasze tętno podczas wysiłku. Korzyści jakie płyną z kontroli tętna znane są już od lat. Dziś potrafimy kontrolować wysiłek na jeszcze wyższym poziomie. W kolarstwie stają się coraz popularniejsze mierniki mocy, głównie za sprawą coraz bardziej przystępnej ceny. Pomówmy jednak o pomiarze tętna. Kupując pulsometr dowiadujemy się, że są strefy. Jest ich kilka – trzy, pięć – zależy od podejścia producenta. Każda ma „dawać” inne korzyści – zwiększenie wydolności oddechowo-krążeniowej, poprawa siły, redukcja tkanki tłuszczowej, itd. Bardziej rozbudowane pulsometry potrafią przeprowadzić test oceniający naszą kondycję i możliwości organizmu, dopasowując strefy do naszych indywidualnych predyspozycji. Brzmi świetnie, teraz czujemy się jak profesjonaliści - mamy własne laboratorium i trenera na ręce. I byłoby tak świetnie do czasu kiedy to zaczniemy się rozwijać sportowo. Dzień za dniem treningi doprowadzą nas do poziomu, w którym stwierdzimy, że coś tu jest nie tak. Po pewnym czasie zaczniemy kombinować z własnymi progami stref i co bardziej dociekliwi zastanowią się nad ich sensem. A sens jest prosty. Zakładając, że żyjemy w świecie geometrii euklidesowej wysiłek możemy podzielić na aerobowy, z (maksymalnym) udziałem tlenu w produkcji energii i anaerobowy (potocznie mówiąc beztlenowy). O różnicach można przeczytać w wielu źródłach. Trening aerobowy od anaerobowego rozdziela niewielka granica, po przekroczeniu której stężenie mleczanu we krwi rośnie (od tego mamy tzw. zakwasy). Tą granicę możemy wyznaczyć badaniami w laboratorium lub oszacować na podstawie pewnych zależności, których jest dość sporo. Wszystkie jednak opierają się na znajomości tętna maksymalnego oraz spoczynkowego. To ostatnie stosunkowo łatwo wyznaczyć. Mierzymy je po przebudzeniu leżąc na łóżku (ok 5 minut po przebudzeniu). Gorzej jednak wyznaczyć tętno maksymalne. Można zaryzykować, że w przypadku osoby rozpoczynającej przygodę z treningiem będzie to wręcz niemożliwe. Ponownie z pomocą przychodzą proste zależności, wyznaczone na drodze badań naukowych, które z dość dużą dokładnością szacują tętno maksymalne. I na samym początku to wystarczy.

Wróćmy do naszych urządzeń pomiarowych. Czasem różnych stref jest aż pięć. O co więc chodzi i skąd wiadomo, że są dobrze wyznaczone? Na to pytanie trudno odpowiedzieć jednoznacznie – może tak, może nie. Mogę powiedzieć jak najczęściej wygląda wyznaczanie tych granic. W pierwszej kolejności podajemy wiek, wzrost, wagę i płeć. Na tej podstawie szacowane jest tętno maksymalne. Jak się później okaże, to może być duży błąd. Potem poszczególne strefy wyznaczane są jako 60%, 70%, 80%, itd. I to tyle. Program tak naprawdę nic o nas nie wie. My sobie biegamy, czy jeździmy na rowerze w przekonaniu, że właśnie spalamy najwięcej tkanki tłuszczowej… Być może to wystarczy części z nas. Jednak jak wspomniałem na początku inna część będzie w pewnym momencie czuła, że coś jest nie tak z tymi strefami. Z czasem nasze serce i ciało przyzwyczai się do wysiłku. Tętno ustabilizuje i będzie można pójść krok naprzód.

Tętno maksymalne – klucz do treningu z pomiarem tętna.

Wyznaczanie wielu stref treningowych ma sens, jeżeli znamy dokładnie, lub bardzo dobrze nasze tętno maksymalne. Te strefy to tak trochę jak teoria zbiorów rozmytych. Każda strefa daje trochę więcej jakiś korzyści nad innymi i w ogólnym rozrachunku trochę bardziej lub mniej przyzwyczaja organizm (trenuje) do konkretnego typu wysiłku (przygotowuje pod konkretne zadanie). Tętno maksymalne, przy założeniu, że już trochę trenujemy, wyznaczymy szybko, dokładnie i drogo w specjalistycznym laboratorium (oraz szereg innych – notabene ważnych parametrów). W sposób bardzo doby możemy to zrobić w warunkach „domowych”, ale aby było bardzo dobrze, a nie tylko dobrze, to zajmie trochę czasu. Będzie ważny poprawny trening (a najlepiej kilka) nastawiony na pomiar tętna maksymalnego oraz treningi weryfikujące poprawność ustalonej granicy.

Jak wykonać trening „na maksymalne” tętno? Założenie jest proste – w ciągu około 30 minut, po uprzedniej standardowej rozgrzewce, zwiększamy obciążenie tak aby przez ostatnie 2-3 minuty wydusić z siebie wszystko co możemy. Pamiętajmy o okresie tzw. wygaszenia organizmu, który powinien trwać 5-10 minut. Przykład takiego treningu pokazuję na własnym przykładzie.

zapis treningu na maksymalne tętno (rower zamocowany na trenażer)

Podobnych treningów można wykonać wiele otrzymując zbliżoną wartość MHR (max heart rate). Okazuje się, że na otrzymany wynik wpływ ma predyspozycja organizmu na dany dzień. W każdym razie może powstać pytanie:

O co tyle krzyku? 5 uderzeń serca w tą czy drugą – co to za różnica?

Otóż okazuje się, że przy pewnym stopniu wytrenowania  – gdy forma jest już ustabilizowana - znajomość maksymalnego tętna będzie miała ogromne znaczenie w precyzyjnym wyznaczeniu stref treningowych, które, jak się okaże ciągle nie będą jeszcze precyzyjnie wyznaczone. Jak pisałem, jest pewna granica, po przekroczeniu której nasze mięśnie zaczynają pracować w innym trybie. Ten moment można w pewnym sensie „wyczuć” podczas wysiłku. Na papierze określa się go jako procent MHR. Pokażę Państwu na własnym przykładzie jakie mogą być różnice w określeniu wartości maksymalnego tętna.

Dane: wiek 31 lat, 180 cm wzrostu, 71 kg wagi, mężczyzna.

1. Klasyczna formuła oparta na wieku – 189 bpm

2. Na podstawie formuły Sally Edwards – 197 bpm

3. Na podstawie treningów – 198

Jak widać między prostą formułą – najczęściej stosowaną w prostych urządzeniach – a wzorcowym wynikiem, opartym na treningu (nie jednym) różnica może dochodzić do 10 uderzeń na minutę. To dużo. Wówczas strefy tętna będą mocno zaniżone, co będzie powodowało, trzymając się ich, niepełne wykorzystanie treningu.

Ok, określiłem MHR z pomiaru ale czuję, że strefy są źle wyznaczone.

Tak jest bardzo często. I dlatego producenci pozwalają zmieniać te granice. Trzeba też dodać, że dojście do tego wniosku powinno być jedyną podstawą do zmiany tych granic. Jeżeli czujemy, że granice na ograniczają, to je lekko podnosimy (lub odwrotnie). Błędem jest pochopne ustalanie tych granic – na „czuja”. To najczęściej nie ma sensu. W każdym razie poznanie własnego MHR jest kluczem do treningu z pomiarem tętna. Jak pisałem można to zrobić lepiej i szybciej w laboratorium, ale czy amatorowi to potrzebne?

Opublikowano Trening | Skomentuj

Herbata z miodem i cytryną

Przyjrzyjmy się zwykłej herbacie (parzonej) z miodem i cytryną. Zalecają ją nasze babcie na tzw. „odporność” i w czasie przeziębienia, wiele osób uważa ją jako naturalne lekarstwo. Jest również cennym źródłem energii.
Powszechnie mówi się, że cytryna jest doskonałym źródłem witaminy C – odgrywającej niezwykle istotną rolę w funkcjonowaniu ludzkiego organizmu. Jest niezbędna do tworzenia kolagenu, który jak wiadomo jest składnikiem tkanki łącznej, chrzęstnej oraz skóry. Posiada działanie przeciwnowotworowe i niezwykle korzystnie wpływa na układ odpornościowy. O poważnych skutkach niedoboru wiedziano już dawno temu, stąd też, m.in. marynarze wypływając w długi rejs nie zapominali o zapasie kiszonej kapusty, będącej cennym źródłem tej witaminy. Witaminę C kojarzy się z kolorem żółtym - żółte są m.in. tabletki i cytryny, a jak się okazuje witamina ta ma kolor biały.
Kolejnym składnikiem napoju jest miód. Rozróżnia się kilka podstawowych rodzajów w zależności od pochodzenia nektaru kwiatowego. Niemniej jednak, obalając wszelkie wątpliwości miód to nie tylko węglowodany (cukier). Choć stanowią główną jego część (w postaci cukrów prostych: glukoza, fruktoza i maltoza) to w ich składzie można wyraźnie zauważyć obecność białek w postaci enzymów pochodzących ze śliny pszczół. W wyniku przemian białkowych w miodzie powstaje nadtlenek wodoru o działaniu odkażającym (redukuje ilość mikroorganizmów chorobotwórczych). W miodzie zawarte są także pewne ilości mikroelementów i witamin.
Z kolei herbata to napar, który przyrządza się z liści roślin z rodzaju Camelia. Jak wiadomo istnieje bardzo wiele rodzajów herbat. W tym artykule wykorzystano średnie wartości z licznych próbek herbat tzw. czarnych. W herbacie również wyróżnia się znaczną ilość tzw. przeciwutleniaczy. Zawiera znaczną ilość kofeiny (która w herbacie zwana jest teiną) i innych alkaloidów purynowych. Mają one działanie stymulujące, choć z czasem, na skutek regularnego zażywania, ich działanie na organizm uległo osłabieniu. Należy także wspomnieć o negatywnym oddziaływaniu herbaty ze względu na dużą zawartość fluoru oraz szczawianów niekorzystnie wpływających na pracę nerek. Kolejnym ważnym odnotowania minusem jest fakt, że połączenie herbaty z cytryną powoduje powstanie związku cytrynianu glinu, który może przyczyniać się do choroby Alzheimera oraz utrudniać leczenie złamań. Pamiętajmy, że glinu w herbacie jest naprawdę dużo!

Czas jednak sprawdzić co kryje się w filiżance (250ml) herbaty z miodem (25g) i plasterkiem cytryny (15g) ze skórką.

Wartość odżywcza została obliczona programem Diet Management System. Wyniki zestawiono z profilem kolarza przedstawionym w artykule „Dieta kolarza„.

 

  • Nazwa |Ilość |Limit |Udział % |Jednostka
  • Kalorie: |84 |4117 |2 | kcal
  • Węglowodany: |23,1 |618 |4 | g
  • Białka: |0,3 |154 |0 | g
  • Tłuszcze: |0 |114 |0 | g
  • Tł. nasycone: |0,01 |0 |0 | g
  • Tł. jednonie.: |0 |17 |0 | g
  • Tł. wielonie.: |0,02 |1,6 |1 | g
  • Cholesterol: |0 |0 |0 | mg
  • Sód: |8,69 |1500 |1 | mg
  • Potas: |122,93 |4700 |3 | mg
  • Fosfor: |5,49 |700 |1 | mg
  • Magnez: |9,3 |400 |2 | mg
  • Żelazo: |0,26 |8 |3 | mg
  • Selen: |0,28 |55 |1 | mcg
  • Miedź: |0,04 |0,9 |5 | mg
  • Cynk: |0,12 |11 |1 | mg
  • Witamina A: |0 |900 |0 | mcg
  • Beta Karoten: |0,73 |0 |0 | mcg
  • Witamina D: |0 |5 |0 | mcg
  • Witamina E: |0,03 |15 |0 | mg
  • Witamina C: |13,4 |90 |15 | mg
  • Witamina B6: |0,02 |1,3 |2 | mg
  • Witamina B12: |0 |24 |0 | mcg
  • Witamina K: |0 |120 |0 | mcg
  • Ryboflawina: |0 |1,3 |0 | mg
  • Tiamina : |0,01 |1,2 |1 | mg
  • Niacyna: |0,07 |16 |0 | mg
  • Foliany: |0 |400 |0 | mcg
  • Sacharoza: |21,02 |0 |0 | g
  • Błonnik: |1,02 |38 |3 | g

Jak widać z przedstawionych danych herbatka z miodem i cytryną nie jest ani specjalnie dużym zastrzykiem witaminy C, energii czy też mikroelementów. Wymiennik węglowodanowy wynosi 2,3 – dużo i niedużo - należy jednak zwrócić uwagę, że niektóre typy miodów są wręcz polecane cukrzykom ze względu na występującą w przewadze fruktozę.

Jeśli więc chodzi o podstawowe wartości odżywcze, to nie ma powodu aby takiej herbatki nie pić. Współczynnik B:T:W jest prawie nie policzalny, ze względu na niewielką ilość białek. Z pewnością jedna herbatka nie zaszkodzi nikomu, a jeśli boimy się alumianów, to możemy zrezygnować z cytryny i pić jedynie herbatę z miodem. Zawartość witaminy C w organizmie można uzupełnić na wiele innych sposobów.

Opublikowano Dieta | Skomentuj

Dieta kolarza

Zastanawiając się kiedyś co kolarz powinien jeść aby pokryć duże zapotrzebowanie energetyczne trafiłem na szereg przykładów posiłków, które, jak się okazuje, skupiają się wokół podobnych produktów. O diecie kolarza wiadomo, że stosunkowo najmniejszy udział w całkowitym spożyciu mają białka. Ich rola jest niezwykle ważna, ale tak samo ważne jest aby nie było ich zbyt dużo i zbyt mało. Przyjmuje się, co można wyczytać w wielu mądrych książkach, że ich udział w dziennym spożyciu powinien być na poziomie 15%. Decydującą część posiłku powinny stanowić węglowodany – mówi się, że najlepiej te złożone występujące powszechnie np. w produktach zbożowych.
Typowa dieta trenującego kolarza dzieli posiłki na te spożywane długo przed treningiem (posiłek 1), tzn. około 2,5- 4 h przed wysiłkiem, posiłki spożywane przed treningiem (posiłek 2) – 1-2 h przed treningiem, pokarm spożywany w trakcie treningu (posiłek 3) i zaraz po jego zakończeniu – maksymalnie do 2 h (posiłek 4). Poniżej przedstawiam przykłady posiłków z poszczególnych grup:

  1. Posiłek 1 (2,5 – 4 h przed treningiem)
    o Płatki pełnoziarniste z jogurtem
    o Spaghetti z sosem pomidorowym
    o Kurczak (najlepiej duszony) z ryżem i sałatką warzywną
    o Kanapka z rybą
  2.  Posiłek 2 (1 – 2 h przed treningiem)
    o Owoce (najlepiej świeże)
    o Baton energetyczny (lub zbożowy)
    o Koktajl mleczny
  3. Posiłek 3 (w trakcie treningu)
    o Napój izotoniczny (nie energetyczny)
    o Sok owocowy
    o Banany
  4. Posiłek 4 (do 2 h po zakończeniu treningu)
    o Płatki pełnoziarniste z mlekiem
    o Koktajl owocowy
    o Orzechy
    o Suszone owoce
    o Kanapka z twarożkiem

Są to oczywiście jedynie przykłady, można ich podać znacznie więcej. Celem artykułu jest jednak dogłębna analiza tego co się kryje w takiej diecie (lub czego brakuje) na wybranym – prostym – przykładzie. Powyższe produkty muszą być spożywane w odpowiednich ilościach, tak aby pokryć dzienne zapotrzebowanie energetyczne. Zatem ilość spożytych produktów będzie zależała głównie od czynników takich jak: intensywność treningu, cel treningu, płeć oraz wiek.
Zakładając, że pierwszy posiłek powinien dostarczyć możliwie najwięcej energii to jego udział wagowy będzie największy. Powinny tu dominować węglowodany złożone, które jak wiadomo są źródłem energii ulegającym „powolnemu” uwalnianiu. Posiłek drugi dostarcza również cennej energii jednak nie powinien zbytnio obciążać organizmu procesami metabolicznymi, stąd powinno się go spożywać maksimum godzinę przed treningiem. Tak zmagazynowane zapasy stanowią solidną podstawę do treningu. W jego trakcie skupiamy się głównie na uzupełnianiu węglowodanów oszczędzając tym samym własne zapasy. Właściwa ilość spożytych białek zapewnia m.in. ciągłość procesów metabolicznych powodujących utlenianie aminokwasów, które pozwalają w efekcie na podwyższenie obciążenia energetycznego i utrzymanie zwiększonego wysiłku fizycznego (w tym umożliwia większe spalanie węglowodanów). Tłuszcze idą na drugi plan, choć także biorą udział w procesach przemiany energii. Natomiast po treningu, w czasie do około godziny następuje zwiększone wchłanianie białek przez organizm, których braki w tym czasie zostaną odbudowane.
Korzystając z programu Diet Management System dokonałem analizy składu procentowego wybranych produktów w odniesieniu do przykładu intensywnie trenującego kolarza o następującym profilu:
Wiek: 30 lat
Wzrost: 179 cm
Waga: 69 kg
Aktywność życiowa: średnia (wiadomo, że po treningu kolarze się nie forsują:)
Trening aerobowy: 240 min dziennie – intensywność średnia
Udział energii z posiłku: białko 15%, węglowodany 60%, tłuszcze 25%.

Program dla przedstawionych danych oszacował dzienne zapotrzebowanie energetyczne na poziomie 4117 kcal (węglowodany 618g, białka 154 g i tłuszcze 114 g). Wyznaczone zostały także limity poszczególnych witamin i mikroelementów, choć w tym przypadku (sportowiec) szacowanie odbywał się z dużo mniejszą dokładnością. Przyjmijmy jednak te wartości jako pewne odniesienie do skonstruowania dziennego menu z przedstawionych wcześniej przykładów posiłków. Postaram się skomponować tak posiłki, dobierając wagę poszczególnych produktów, aby pokryć oczekiwane zapotrzebowanie kaloryczne. Sprawdzimy wówczas jak wygląda rozkład poszczególnych składników odżywczych, a także witamin i mikroelementów. Obliczymy także stosunek B:T:W (BTW – Białko : Węglowodany : Tłuszcze) oraz oszacujemy wskaźnik WW i WBT (Wymiennik Węglowodanowy i Wymiennik Białkowo – Tłuszczowy) – szczególnie ważne dla diabetyków.
Posiłek 1:
400 g Spaghetti z sosem pomidorowym (bez soli)
100 g chleb wieloziarnisty (zawierający pełne ziarna) z kurczakiem – mięso ze skórą, duszone
Posiłek 2:
50 g baton musli z orzechami i rodzynkami bez polewy
Posiłek 3:
2 l napoju izotonicznego
150 g bananów
Posiłek 4:
100 g chleb wieloziarnisty (zawierający pełne ziarna) z 150 g twarożka 2%
50 g orzechów nerkowca
50 g orzechów laskowych
50 g orzechów pistacjowych

Co z tego wszystkiego wyszło?
Kalorie: 3952 kcal (96%)
Węglowodany: 571,6 g  (92 %)
Białka: 171,4 g (111%)
Tłuszcze: 122,8 (108%)

W zasadzie udało się pokryć założony cel z dokładnością +/- 10%. Trzeba także dodać, że bez zbędnego kombinowania i naciągania – wybierając często spotykane w literaturze przepisy. Można to podsumować jednym zdaniem, że norma została z dużą dokładnością spełniona.
Dla mnie pozostała jeszcze sprawa witamin i mikroelementów. Jednak przypominam, że oszacowane przez program limity są oparte na średnich wartościach dla pewnej grupy populacji. W przypadku sportowców wartości te mogą się znacznie różnić.
         Składnik|Ilość |Limit |Udział % |Jednostka
Tł. nasycone: |23,56 |0 |0 | g
Tł. jednonie.: |59,62 |17 |351 | g
Tł. wielonie.: |27,92 |1,6 |1745 | g
Cholesterol: |163,5 |0 |0 | mg
Sód: |2071,66 |1500 |138 | mg
Potas: |4245,74 |4700 |90 | mg
Fosfor: |2608,89 |700 |373 | mg
Magnez: |1001,28 |400 |250 | mg
Żelazo: |29,15 |8 |364 | mg
Selen: |350,61 |55 |637 | mcg
Miedź: |5,11 |0,9 |568 | mg
Cynk: |19,63 |11 |178 | mg
Witamina A: |86,5 |900 |10 | mcg
Beta Karoten: |581,59 |0 |0 | mcg
Witamina D: |0,2 |5 |4 | mcg
Witamina E: |13,65 |15 |91 | mg
Witamina C: |35,43 |90 |39 | mg
Witamina B6: |6,93 |1,3 |533 | mg
Witamina B12: |28,59 |2,4 |1191 | mcg
Witamina K: |71,92 |120 |60 | mcg
Ryboflawina: |0 |1,3 |0 | mg
Tiamina : |3,47 |1,2 |290 | mg
Niacyna: |73,47 |16 |459 | mg
Foliany: |0 |400 |0 | mcg
Sacharoza: |190,17 |0 |0 | g
Błonnik: |39,71 |38 |104 | g

Jak widać z powyższej tabeli znacznie przekroczone zostały wartości limitu dla witaminy B12, B6, tłuszczów wielonienasyconych, selenu, miedzi i niacyny. Z kolei wykazano tu niedobór witaminy A, witaminy D, C i K.
Stosunek B:T:W przedstawia się następująco 1:0,7:3,3, czyli na 1 g białka przypada 0,7 g tłuszczów i 3,3 g węglowodanów. Wygląda w tym przypadku dobrze. Wymiennik węglowodanowy wynosi aż 57,2, natomiast białkowo-tłuszczowy 17,9. Dużo. Bardzo dużo. Pamiętajmy jednak, że tu w grę wchodzi spory wysiłek fizyczny. 4 h jazdy na rowerze to przy średniej prędkości 20 km/h aż ok. 2400 kcal. To też dużo.
Jaki jest ostateczny wniosek? Jak widać przykładowy jadłospis na jeden dzień. Wybrany z typowych produktów dla „kolarza”, okazał się powierzchownie dobry. Spełnione są założenia bilansu energetycznego. Nieco bardziej szczegółowa analiza wykazała jednak spore nadwyżki pewnych składników odżywczych oraz wyraźne niedobory m.in. witaminy C. Odchyłki są na tyle istotne, że powinno się zmienić charakterystykę poszczególnych posiłków. W tym wypadku sprawa nie jest specjalnie trudna. Należy wprowadzić nieco więcej owoców kosztem produktów mięsnych i przetworów mlecznych. Choć niedobór B12 nie jest specjalnie groźny to w przypadku tłuszczów wielonienasyconych może prowadzić do raka piersi u kobiet. W przypadku przedstawionej diety należałoby także zmniejszyć ilość orzechów kosztem innych produktów.
Pamiętajmy, że rola witamin i mikroelementów w diecie jest również BARDZO ważna. Długotrwałe niedobory lub nadmiar mogą prowadzić do obniżenia formy lub poważnych problemów zdrowotnych. Długotrwała dieta kolarza powinna uwzględniać te aspekty, a nie skupiać się wyłącznie na bilansie energetycznym.

Opublikowano Dieta | 1 komentarz

Jak poznać formę?

Zróżnicowane plany treningowe, obciążenie psychiczne, dieta, czas regeneracji, a nawet pogoda mogą mieć wpływ na wydolność naszego organizmu. Jak poznać danego dnia, że będziemy mieli szansę na dobry wynik lub czy nasz organizm nie zregenerował się jeszcze po ostatnim wysiłku?
Jedną z najważniejszych i najprostszych miar poza naszym samopoczuciem jest pomiar tętna spoczynkowego. Do tego celu możemy użyć pulsometru lub możemy zmierzyć go sami. W tym ostatnim przypadku pamiętajmy aby mierzyć tętno na szyi lub nadgarstku przykładając dwa palce wskazujące. Mierzymy ilość uderzeń w czasie 15 sekund i mnożymy razy 4. Pamiętajmy aby nie mierzyć kciukiem, gdyż ma on swoje „własne” tętno. Pomiar w czasie 10 sekund (i mnożenie razy 6) obarczony jest zbyt dużym błędem i jest niemiarodajny.
Czym jest tętno spoczynkowe? Mówiąc w sposób najprostszy jest to minimalne tętno jakie osiąga nasz organizm. Możemy je zmierzyć np. po przebudzeniu lub w trakcie bardzo mocnego relaksu. U osób, które rozwijają swoją formę wartość tętna spoczynkowego maleje z czasem. Wśród najlepszych, jak np. u Pani Justyny Kowalczyk wartość ta oscyluje w granicach 30 uderzeń na minutę? Takie wartości są spotykane u osób zawodowo trenujących sporty wytrzymałościowe – bieganie, kolarstwo, itp. U osób zaczynających ze sportem (szczególnie wytrzymałościowym) wartość będzie znacznie większa. U Pani Justyny na początku kariery wynosiło 55 bpm (bits per minute, ang. uderzeń na minutę). Wartość tętna spoczynkowego wyznaczamy systematycznymi pomiarami, szczególnie jeżeli nasza forma jest jeszcze nieustabilizowana – wówczas obserwujemy znaczne wahania tego wskaźnika. Jaki więc ma związek tętno spoczynkowe z naszą formą? Jeżeli znamy już wartość naszego tętna spoczynkowego, to zawsze, gdy jest ono wyższe od średniej wartości znaczy, że mamy „gorszy” dzień. Może to oznaczać, że nasz organizm nie zregenerował się dostatecznie.
Innym wskaźnikiem formy jest pomiar czasu, w jakim nasz organizm się uspakaja po np. lekkim wysiłku, który podnosi nasze tętno o ok. 30%. Czyli wykonujemy małą rozgrzewkę i mierzymy czas w jakim serce przyspieszy o pewną nie za dużą i nie za małą ilość uderzeń na minutę i mierzymy czas, w jakim powróci do stanu początkowego. Odchylenia od wartości średniej świadczą również o gorszej formie (lub lepszej). Może to świadczyć, że np. nasz poprzedni trening był zbyt intensywny.
Przedstawione metody są jedynie najprostszymi, które mogą być wykonane przez nas samych i nie wymagają specjalistycznej aparatury. Istnieją bardziej zaawansowane (i miarodajne) metody oceny wydolności naszego organizmu, ale jeśli nie trenujemy zawodowo to wymienione wyżej powinny wystarczyć.

Opublikowano Trening | Skomentuj

Podstawowa gospodarka energią

O tym, że odpowiednia dieta dla sportowca jest równie ważna co odpowiedni trening słyszał chyba każdy. Nie mniej nie każdy, a śmiem twierdzić niewielu doświadczyło dobroczynnych skutków odpowiednio zbilansowanej diety i jej wpływu na osiągi organizmu. Dlaczego? No bo nie jest to tanie, wymaga samodyscypliny, wiedzy i często nie przynosi samo w sobie natychmiastowych rezultatów. Celem artykułu jest opisanie w największym skrócie podstaw pozyskiwania energii przez nasz organizm.

Nie ma i nigdy nie będzie istniał uniwersalny schemat diety dla danego typu sportu. Są jednak pewne reguły wynikające z charakterystyki wysiłku. Definiując dietę w głównej mierze skupiamy się na energii, którą trzeba dostarczyć organizmowi. W zależności od obciążenia uzyskiwanego podczas treningu inny będzie udział w diecie białek, tłuszczów i węglowodanów – ich stosunek będziemy określali jako BTW. Przyjmuje się, że z 1g węglowodanów organizm wytwarza 4,1 kcal, z 1g białka 5,65 kcal, natomiast z 1g tłuszczu aż 9,45 kcal.  Są to tzw. równoważniki fizyczne. Do wyznaczania wartości energetycznej  żywności przyjmuje się jednak równoważniki Atwatera, uwzględniające wartości ostatecznie przyswajalne przez organizm (odpowiednio z 1g: 4,0; 4,0 i 9,0 kcal).

Jak się jednak okazuje proces „produkcji” energii w organizmie nie jest tak prosty jakby to wynikało z przedstawionych proporcji. Jest to proces złożony zależny od rodzaju wysiłku i jego intensywności. Przeciętna dieta sportowca (gdyby w ogóle  taka istniała) wymaga dostarczania (dziennie) energii pochodzącej w 65% z węglowodanów, 20% białek i ok. 15% tłuszczów. W zależności od aktywności proporcje ulegają zmianom – najczęściej niewielkim. Przykładowo uważa się, że w diecie kolarza białka powinny stanowić 15% łącznego spożycia. Natomiast zawartość tłuszczu w diecie osób nie uprawiających sportu może sięgać nawet ok. 30%. Skąd zatem takie zróżnicowanie?
Okazuje się, że wyzwolenie energii z węglowodanów jest 3 razy szybsze niż z tłuszczów. Ale zacznijmy od początku. Podczas spoczynku organizm czerpie energię głównie z kwasów tłuszczowych, które są dobrym źródłem energii. Pamiętajmy, że nadmiar tłuszczu może powodować otyłość i przyczyniać się do innych chorób cywilizacyjnych. Co się jednak dzieje gdy zaczynamy trening. Do akcji wkraczają węglowodany. Przechowywane są w mięśniach w postaci glikogenu, podczas ćwiczeń ulega zamianie w glukozę, która spalana jest w mitochondriach – przyjmijmy, że to nasze „kotłownie”). Mimo, że węglowodany dają mniej energii niż tłuszcze to są, jak już wspomniano, szybciej spalane. Podczas treningu warto podawać węglowodany (np. w postaci ogólnodostępnych napojów) gdyż wyzwolenie energii z węglowodanów powoduje zwiększenie utleniania aminokwasów, co w konsekwencji pozwala utrzymać wysoką produkcję energii.  Podawanie węglowodanów podczas treningu opóźnia zmęczenie i zwiększa wydolność poprzez oszczędzanie własnych (zgromadzonych przez organizm) zapasów.

A co z białkami? W zależności od potrzeb metabolicznych mogą także być wykorzystywane do produkcji energii, choć w niewielkich ilościach. Ważne jest jednak aby powstałe niedobory były na bieżąco uzupełniane gdyż mogą powodować ujemny bilans azotowy. Mówiąc nieco konkretniej prowadzi to do zaburzenia stosunku azotu wydalanego z moczem do ilości azotu dostarczanego w pokarmach białkowych. Białka odgrywają ważną rolę diecie zwykłych osób, a szczególnie tych trenujących. Zawartość białka w diecie jest najmniej zmienna w czasie. Powinno się także starać przestrzegać własnych limitów i spożywać w miarę możliwości tyle białka ile potrzebujemy. Zatem jaka jest ich rola w produkcji energii (wiadomo, że służą także do syntezy tkanek i narządów organizmu, biorą udział w budowie hormonów oraz enzymów)? Białko ulega w organizmie przemianie w ok. 2/3 na glukozę, natomiast reszta w aminokwasy, których przydatność w bilansie energetycznych już wykazano – przypomnijmy ich utlenienie pozwala utrzymywać wysoką produkcję energii. W przypadku ćwiczeń siłowych potrzeba nieco więcej białek w diecie. W przypadku sportów aerobowych nieco mniej. Pamiętajmy, że istnieją białka pełnowartościowe (np. mięso, ryby, jaja,nabiał) oraz niepełnowartościowe, które nie zawierają wszystkich egzogennych aminokwasów. Niestety to już problem bardziej złożony i zostanie poruszony w innym artykule.

Skoro już wiemy jak i kiedy zachodzi w organizmie spalanie tłuszczów, białka i węglowodanów możemy zacząć myśleć o komponowaniu naszej diety. Niestety problem jest dużo bardziej złożony. Są jeszcze witaminy i mikroelementy, które również odgrywają ważną rolę w diecie. Może nie są tak istotne dla podstawowych przemian energetycznych, które tu opisano. Ich rola również zostanie wkrótce opisana.

Opublikowano Dieta | 1 komentarz

O mnie…

Witam na skromnym blogu poświęconemu wszystkiemu co związane ze sportem i dietą. Sport to moja pasja. Na zawodach połamałem już kości, wiem też, co to znaczy czekać kilkadziesiąt minut na swoje 45 sekund… Były treningi, krew, ból i łzy. Teraz została tylko czysta przyjemność. Zawodowy sport jest dla nielicznych, dla mnie to nie to… Wybrałem inną drogę. Pojawiła się rodzina, przyszedł czas na stabilizację. Scenariusz podobny do wielu…

Pasja do masochistycznego treningu jednak została. Skorzystałem także z praktycznych umiejętności wyniesionych z pracy. Napisałem kilka programów – najpierw dla siebie, a teraz także dla wszystkich. Postaram się ich użyć i wykazać ich przydatność.

Będę tu pisał o wszystkim co mnie interesuje – o wynikach zawodów, sprzęcie, diecie, itp… Rad będę unikał bo nie jestem trenenerem, zawodowym sportowcem, dietetykiem ani dziennikarzem…

Zapraszam,

Paweł Sikora

Opublikowano Bez kategorii | 1 komentarz